Elizjum

Pogrzeb dziecka utraconego

Chcielibyśmy podzielić się naszym doświadczeniem związanym z pogrzebem dziecka utraconego. W Internecie można znaleźć różne informacje na ten temat, ale – jak sami się przekonaliśmy – nie ze wszystkich można skorzystać, bo są niekompletne albo nieaktualne. Trudno powiedzieć, na ile nasza historia jest reprezentatywnym przykładem tego, jak się takie sprawy toczą, ale może dla kogoś okaże się pomocna.

W lutym tego roku (2014) pod koniec 18 tygodnia ciąży dowiedziałam się, że nasze dziecko od dłuższego czasu nie żyje. Nie mieliśmy określonej płci, ponieważ podczas USG w 12 tygodniu lekarz jej nie określił, a z dzieckiem było wszystko w porządku. Także nie zrobiły tego panie doktor, które stwierdziły martwą ciążę na Izbie Przyjęć w szpitalu. Byłam w szoku, poinformowano mnie, że określenie płci dziecka jest niemożliwe i że mogę odebrać szczątki w celu pochówku, ale bez możliwości zwrotu kosztów pogrzebowych z ZUS lub zostawić szczątki dziecka szpitalowi, co podobno najczęściej wybierają pacjentki (trzeba podpisać dokument wyboru). Zdecydowaliśmy się odebrać i pochować szczątki naszego dziecka.

Później lekarze walczyli o moje życie, niespodziewane komplikacje po zabiegu i ciężka operacja. Piątego dnia po mojej operacji dostaliśmy od szpitala dokument będący kartą zgonu „dziecka” bez określenia płci – który uprawnia do pochówku, ale nie do wystawienia aktu urodzenia (i zgonu jednocześnie), urlopu macierzyńskiego i zasiłku pogrzebowego. Dowiedzieliśmy się, że możemy zrobić na własny koszt badanie genetyczne na określenie płci dziecka (szpital takich badań nie robi).

Ważna informacja – na pytanie męża, czy z taką kartą zgonu, niekompletną, ma pójść do USC, zgłosić fakt zgonu naszego dziecka (obowiązek zgłoszenia zgonu w ciągu 3 dni), odpowiedź była twierdząca, ale więcej informacji nie uzyskaliśmy i nie było wiadomo, gdzie mamy ich szukać. Dopiero w wydziale statystycznym szpitala wiedzieli, jakich dokumentów wymagają urzędy i że nie taka jest kolejność formalności. Problem w tym, że przy wypisie nikt nie kieruje pacjentki, żeby w jakimkolwiek celu poszła jeszcze do działu dokumentacji medycznej. A warto tam właśnie się udać po wiarygodne informacje.

Druga niezrozumiała sytuacja – mąż zapytał, skąd możemy otrzymać próbki materiału do badań genetycznych w celu ustalenia płci dziecka, wtedy z oddziału ginekologicznego odesłano go na odział patomorfologii, tam powiedziani, że nie dysponują takim materiałem i próbowano odesłać go z powrotem na ginekologię. Dopiero po chwili dyskusji męża z szefową tego działu okazało się że mają szczątki, próbkę jedną z kilku mogą wypożyczyć nam do badań. Do pochówku dostaniemy taką samą (szczątki zatopione w małej kostce parafinowej). Po tym incydencie Panie z odziału patomorfologii były wyrozumiałe i uprzejme.

Gdzie i za ile można zamówić badania genetyczne (różne mity słyszymy, szczególnie na temat tego,ile to kosztuje): my zrobiliśmy je w Instytucie Genetyki Sądowej w Bydgoszczy. Profesjonalnie, szybko koszt 510 zł z przesyłką, ze zrozumieniem sytuacji i wrażliwością. Dziękujemy Pani Monice, pracownicy instytutu.

Z dokumentem zawierającym wyniki badań mąż udał się do szpitala, gdzie otrzymał drugą kartę zgonu z określeniem płci, następnie w dziale dokumentacji medycznej też coś Panie sobie zapisują i dopiero wtedy można iść do urzędu po akt urodzenia/zgonu dziecka martwo urodzonego – naszej córeczki.

Potem już „tylko” odebranie naszej córeczki ze szpitala, „zwyczajne” formalności pogrzebowe i ośmiotygodniowy urlop macierzyński bez maluszka. Ale to już zupełnie inna historia.

Trudno jest myśleć i działać racjonalnie, nie mając wcześniej takich doświadczeń, czasem emocjonalne rady bliskich nam osób wprowadzają dodatkowe zamieszanie. W Internecie warto sprawdzać, jakie są aktualne przepisy (jeszcze nie tak dawno to matka na zasadzie uprawdopodobnienia decydowała o płci swojego dziecka).

Jak się okazało, kilkoro naszych znajomych, doświadczyło utraty dziecka, ale niektórzy nie wiedzieli, bądź nie byli w stanie przeżyć traumy pochówku tak małego dziecka, pozostawili szpitalowi i procedurom dopełnienie formalności. Mamy wybór i prawo jako rodzice, decydować w tak wrażliwej kwestii.